INNI
Byliśmy pokoleniem zamieszkiwanym odległe krainy. Żyliśmy wiekami, może i nawet dłużej. Rodziliśmy się aby utrzymać planetę w spokoju, to był nasz cel, który poniekąd udawało nam się realizować. Przychodziliśmy na świat będąc normalni, to nasi rodzice wybierali nam przeznaczenie. To coś w rodzaju wyboru imienia, tym razem rodzice mieli zadecydować, czy jego potomek będzie zwykłym człowiekiem, czy też nowym pokoleniem, silnym i prawie niezniszczalnym. Urodzenie nas, innych, wiązało się ze śmiercią. Było to czymś w rodzaju rekompensaty. Rodziła nas matka, która przemierzała wiele miast, aby w końcu pozostawić nas w lesie. Stamtąd zabierał nas wódz, który później musiał zabić rodziców, aby Ci nigdy nie wyjawili, kim jesteśmy.Jestem wdzięczna moim rodzicom, że zdecydowali się dać mi siłę, niezniszczalność i długowieczność. Zawsze zastanawiałam się kim byli, jak wyglądali. Czy mojej rodzicielce na lato wychodziły te durne piegi? Czy miała tak samo niesforne, kasztanowe włosy i te małe zgrubienie na nosie? Czy mój tata miał w zwyczaju ufać innym ludziom aż za bardzo, tak samo jak ja? Wiedziałam, że nigdy nie znajdę odpowiedzi na te pytania. Jednak nie wszystko było tak piękne. Wielu ludzi chciało nas wytępić, nienawidzili świata pełnego odmieńców, świat miał być takim, jaki powstał. Rodzic, który dał życie najsilniejszej rasie musiał zginąć.
Policja i inni stróże prawa wiedzieli, że istniejemy, natomiast zagadką zdejmującą im sen z powiek było pytanie, gdzie zamieszkujemy.
Szukali nas od wielu lat, wielu z nich nas znalazło. Nasza rasa nie mogła pozwolić na wytępienie siebie, więc musieliśmy wytępiać ich. Musieliśmy chronić siebie.
Tak więc żyliśmy w odległej krainie, zwanej przez nas Federem. Była to kraina spokoju, nigdy nie musieliśmy się też bać o wodę lub żywność. W takim okręgu mieliśmy wiele drzew wydających owoce oraz wiele jezior i mórz. Teren pokrywała zielona trawa oraz piasek, a u szczytów wznosiły się góry. A my? Byliśmy silni, potężni, niezniszczalni, a przede wszystkim posiadaliśmy długowieczność. Nazywaliśmy się Fizzami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz